Z okna pokoju
Papiery porwane wiatrem
fruwają arogancko po trawniku
swoją zmiętość wystawiają do słońca
a tam zielenić chce się trawa
Mężczyzna pracuje
chodzi po trawniku
celuje nabija zbiera
rozhasane śmieci
Czynność godna
japońskiej grafiki
przezroczysta
jak szacunek do ludzi
trawnika i szpikulca
Zaklinam
by nie stała się abstrakcją
kiedy na trawnik spadnie
gruz po naszym domu
kawały mostu
i ciała